Okiem przyrodnika – dwa pióra

Jechałem przez Richter – dawną siemianowicką górniczą kolonię. Kiedy przejeżdżałem obok strzelistej konstrukcji najwyższego komina w mieście, moją uwagę przykuł jakiś ptak siedzący na środku drogi. Gołąb  – pomyślałem. Chwilę później okazało się, że gołąb siedzi na czymś co wyglądało jak padlina innego gołębia. Po następnej sekundzie, wiadomym było już, że to nie swoista gołębia żałoba, tylko początek uczty. „Górny” gołąb okazał się bowiem (mój samochód coraz bardziej zbliżał się do opisywanej scenki) krogulcem*, a „dolny” jego świeżą ofiarą. Kiedy zatrzymałem samochód, szybko wyskoczyłem na zewnątrz, do bagażnika, po aparat fotograficzny, by zrobić zdjęcie tej rzadkiej sytuacji. Kiedy szedłem z aparatem, krogulec zerwał się  do lotu, kierując się w stronę pobliskiej kępy drzew. Ruszyłem za drapieżnikiem, ten jednak szybko zniknął w zaroślach. Wróciłem do ofiary, po to by, w ostatniej chwili dostrzec jak niedoszły posiłek zrywa się do lotu. Z cudownej sesji fotograficznej nie zostało prawie nic  – dwa wyrwane gołębiowi piórka… Cóż, nawet bezkrwawe łowy nie zawsze kończą się powodzeniem.

dyżurny przyrodnik Matei

*krogulec – niewielki ptak drapieżny, pomniejszona „kopia” jastrzębia.

 

Adam Balon

Nauczyciel biologii i opiekun szkolnego kółka ekologicznego. Specjalista w zakresie bioróżnorodności przyrody Siemianowic Śląskich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *