Monthly Archives: Październik 2017

Park Śląski ponownie!

To było wyjątkowe wyjście. Grupa 12 uczniów klas szóstych SP1, pod opieką 2 gimnazjalistów (G3) i 4 uczennic II LO (Brawo Kinga i Hania!) zwiedziła Park Śląski. Miejsce i trasa były praktycznie identyczne jak w zeszłym tygodniu. Jednak tylko 3 osoby (Brawo Hania, Kinga i Sylwia!) powtórzyły swój wyczyn.

A było – jak to w terenie – ciekawie. Para tańczących razem dzięciołów, sierpówki, mewy, kowaliki, sikory, sójki, krzyżówki, niezawodne wiewiórki. O dziwo, kwitło jeszcze wiele roślin – chabry, stokrotki, pepawy, koniczyna, przymiotno, a nawet wawrzynek, który raczej robi to w lutym i marcu. Mimo wysiłku nie udało się dotrzeć do orzecha wewnątrz orzecha orzecha czarnego. Taki jest twardy! Były też niezliczone drzewa i krzewy w jesiennych barwach, rozwiązanie tajemnicy zawartości galasa, a na koniec spotkanie z rozbrykanym szczeniakiem. Sam smak!

Okiem przyrodnika – koniunkcja Księżyca i Wenus

Żeby zobaczyć ten spektakl trzeba było dzisiaj wstać przed 6 rano. Księżyc, mający postać cieniutkiego rogalika, tuż przed nowiem znalazł się na nieboskłonie bardzo blisko Wenus. Dwa najjaśniejsze obiekty nocnego nieba w bezpośrednim sąsiedztwie! Czyste powietrze ułatwiało obserwacje. Widoczna, przez kilkanaście minut, była tarcza Księżyca świecąca światłem odbitym od Ziemi (zjawisko albedo). Jutro nów. Dla dociekliwych zadanie. Wstać jutro (19.10.2017) rano przed 6.00 i znaleźć Księżyc na niebie mimo, iż nie będzie podświetlony przez Słońce. Pomoże albedo. Powodzenia!

Koło Ekologiczne w Parku Śląskim

Jesień już w pełni. Mimo to, przy odrobinie chęci, można przyrodniczo się „naoglądać” także o tej porze roku. Tak było w sobotę. Licealno-gimnazjalna grupa przyrodniczych zapaleńców przeszła Park Śląski wszerz i wzdłuż w poszukiwaniu najciekawszych drzew i krzewów. A jest tego tu sporo! Pogoda, humory i chęć odszukiwania najciekawszych okazów dendroflory dopisały.

Oto lista (niepełna) napotkanych drzew i krzewów: klony (pospolity, jawor, srebrzysty, palmowy, jesionolistny), trzmielina, wierzba iwa, grab, leszczyna, metasekwoja, dereń biały, pęcherznica (tawułowiec), bluszcz, żywotnik zachodni, buk, jarzębina, miłorząb, osika, jesion, sosna żółta, dąb czerwony i szypułkowy, osika, lipa, oliwnik, ambrowiec, tulipanowiec, jałowiec wirginijski. Wymienione wyżej znajdują się na ostatniej fotografii.

Były też inne, których zabrakło na fotografii zbiorowej – żywotnikowiec japoński, dereń jadalny, sosna czarna, wierzba biała, topole.

W czasie spaceru przyrodnicy z ZS3 obserwowali też liczne ptaki (np. myszołowy!) i towarzyskie wiewiórki.

Sobota w szkole?

Tak. Dla biologów i ekologów naszej szkoły to tradycja o sędziwych już korzeniach. Tak było i w ten weekend. Godziny – iście „pogańskie”. Najpierw zdający biologię na maturze. Od 7.40 do 9.10. „Normalni” ludzie przecież w sobotę o takiej porze śpią! Potem gimnazjaliści – entuzjaści dobrego wyniku na egzaminie. No i na koniec – „mikrokółko” ekologiczne. Pogoda była tak paskudna, że dało się tylko obejść najbliższe otoczenie szkoły. Ale, nawet tu, dzieje się sporo. Kasztanowce i dęby obrodziły wyjątkowo. Pojawiły się też tęgoskóry – dziwne purchawkopodobne grzyby, kwitną stokrotki i poziewniki, nawet konwalie ciągle mają jeszcze owoce. Za tydzień powtórka. Koło Ekologiczne planuje wyjście do Parku Śląskiego.

Przełajka po raz trzeci, cmentarz morowy raz dziesiąty!

Najpierw krótkie rozszyfrowanie tytułu – Przełajka po raz trzeci w tym roku szkolnym była celem wyjazdu Koła Ekologicznego, a cmentarz koło sprząta od 2008 r., a więc dziesiąty już rok.

To miał być zwykły wyjazd na cmentarz, o który Mateja dba od wielu lat.  Tak po prostu – „do roboty”. Traf chciał, że zajęcia nabrały charakteru historyczno – przyrodniczo – roboczego. Historycznego – bo zobaczyliśmy najstarszy siemianowicki krzyż przydrożny z 1738 roku, kościół miejscowej parafii, kapliczkę św. Izydora, ostanie zabudowania „starej” Przełajki no i sam cmentarz ofiar cholery. Przyrodniczego – gdyż na nasze przywitanie wyszły wszelkie ciekawe stworzonka: krzyżak dwubarwny, liczne szarańczaki – koniki polne, gąsienica szczotecznicy szarawki. Były też dziwne grzyby i przełajskie pola. A roboczy bo to były dwie intensywne godziny cięcia, koszenia, wyrywania i porządkowania tego najmniejszego siemianowickiego cmentarza. Dziesiątka zuchwałych z Matei i Korfantego spędziła to sobotnie przedpołudnie pożytecznie i przy pięknej pogodzie. Normalnie, dwa w jednym!